Społeczność rozrywkowa Costa Blanca opłakuje śmierć uwielbianego komika Jimmy'ego Cricketa, bliskiego przyjaciela zmarłego artysty z Orihuela Costa i mistrza organizacji charytatywnych Steviego Spita.
Jimmy, którego prawdziwe nazwisko brzmiało James Mulgrew, zmarł w wieku 80 lat po krótkiej chorobie. Jego śmierć kończy niezwykłą karierę w branży rozrywkowej, trwającą ponad pół wieku – karierę zbudowaną na śmiechu, życzliwości i nieprzemijającej umiejętności wywoływania uśmiechu na twarzach ludzi każdego pokolenia.
Dla widzów w Orihuela Costa Jimmy był jednak kimś więcej niż tylko znaną twarzą z brytyjskiej telewizji. Dzięki licznym występom w tym regionie i bliskiej przyjaźni ze Steviem Spitem, stał się adoptowanym członkiem rodziny rozrywkowej Costa Blanca.
Parę łączyła szczera przyjaźń, naturalna więź i, przede wszystkim, głęboka miłość do zabawiania ludzi. Kiedy Jimmy pojawił się w The Emerald Isle w La Florida, Stevie często go witała, prowadziła wieczorne show i pomagała stworzyć ciepłą, intymną atmosferę, z której ich występy stały się znane.
Byli bardzo różnymi wykonawcami, ale ten kontrast stanowił część ich atrakcyjności. Jimmy wniósł swój cudownie delikatny humor, znane slogany i charakterystyczne kalosze, a Stevie wniósł swoją nieprzeciętną osobowość, cięty dowcip i niepowtarzalną prezencję sceniczną.
Wspólnie zapewniali widzom wieczory wypełnione śmiechem, czułością i poczuciem wspólnoty.
Jeden z pamiętnych koncertów na Emerald Isle z udziałem Jimmy'ego, Stevie i wokalistki Kylie Burgazzi był całkowicie wyprzedany, a na wypadek odwołania koncertu utworzono listę oczekujących. Odzew był tak duży, że Jimmy'ego natychmiast zaproszono do powrotu. Jego oficjalna strona internetowa opisała Stevie jako gospodarza wieczoru i odnotowała entuzjastyczne przyjęcie, jakie spotkało wykonawców. Archiwum Costa Blanca Jimmy'ego Cricketa odzwierciedla siłę tej więzi.
Jimmy wielokrotnie powracał do Orihuela Costa, a Stevie z dumą promował i prowadził jego występy. W lutym 2023 roku Jimmy wrócił na Szmaragdową Wyspę, aby świętować 50-lecie w show-biznesie, ponownie występując u boku swojego „dobrego przyjaciela Steviego Spita BEM”. „ The Leader” relacjonował to spotkanie , które pokazało, że ich relacja nie była jedynie zawodowa, ale trwała przyjaźń.
Mimo że śmierć Steviego jest nadal głęboko odczuwana w Orihuela Costa, śmierć Jimmy'ego oznacza stratę kolejnego artysty, który rozumiał znaczenie śmiechu, hojności i jednoczenia społeczności.
Urodzony w Cookstown w hrabstwie Tyrone, Jimmy stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych brytyjskich komików rodzinnych. Jego słynny okrzyk „Chodź tutaj!” – zazwyczaj poprzedzany „I jest jeszcze więcej!” – stał się znany milionom widzów.
Jego wizualne znaki rozpoznawcze były równie niezapomniane: wieczorowy frak, skrócone spodnie, charakterystyczny kapelusz i kalosze oznaczone lewą i prawą stroną, ale celowo noszone na niewłaściwych nogach.
Komedia Jimmy'ego była ciepła, czysta i inkluzywna. Nie potrzebował okrucieństwa ani kontrowersji, by wywołać śmiech. Jego humor czerpał z gier słownych, irlandzkiej logiki, obserwacji życia codziennego i historii związanych z jego często wspominaną „Mammy”.
Po ugruntowaniu swojej pozycji w brytyjskich klubach i na obozach wakacyjnych, Jimmy dotarł do ogólnopolskiej publiczności za pośrednictwem telewizji. Był gospodarzem czterech serii programu ITV „And There's More” i prowadził własną serię w BBC Radio 2, „Jimmy's Cricket Team” . Występował również w programach „The Good Old Days” , „Bullseye” i kilku występach Royal Variety Performances.
W 1987 roku otrzymał od Eamonna Andrewsa nagrodę This Is Your Life , w uznaniu jego osiągnięć i popularności w brytyjskiej branży rozrywkowej.
Mimo tego ogólnokrajowego sukcesu, Jimmy nigdy nie stracił umiejętności nawiązywania osobistego kontaktu z publicznością w mniejszych salach. Ta cecha sprawiła, że cieszył się szczególną popularnością na Costa Blanca, gdzie jego występy często przypominały raczej spotkania w gronie przyjaciół niż formalne występy.
Jego rodzina powiedziała, że ostatnie dni spędził w otoczeniu „rodziny, miłości, śmiechu i pieśni”. Wspominali go jako oddanego męża May przez 52 lata, wspaniałego ojca czwórki dzieci i uroczego, zabawnego dziadka czwórki wnucząt.
Opisywali go również jako „siłę radości”, która do samego końca żartowała z personelem NHS i swoją rodziną.
Jimmy był człowiekiem o głębokiej wierze chrześcijańskiej i został mianowany Kawalerem Orderu Świętego Grzegorza Wielkiego – powszechnie znanym jako Rycerz Papieski – w uznaniu jego działalności charytatywnej.
Jego rodzina rozważała zakończenie ogłoszenia stwierdzeniem, że „już nie będzie”, ale nie odzwierciedlałoby to wiary Jimmy'ego ani jego niepohamowanego optymizmu. Wierzył, że śmierć nie oznacza końca i z utęsknieniem wyczekiwał wieczności.
Dla tych, którzy oglądali Jimmy'ego i Stevie na scenie Costa Blanca, pocieszające jest wyobrażenie sobie dwóch starych przyjaciół spotykających się ponownie — opowiadających sobie historie, żartujących i przygotowujących się do kolejnego występu.
Orihuela Costa straciła kolejnego cennego przyjaciela, brytyjska rozrywka straciła jednego ze swoich najsympatyczniejszych komików, a świat stał się odrobinę mniej głupi.
Ale w duchu Jimmy'ego Cricketa, być może nie jest to jednak ostatnia kurtyna.
I jest więcej.
OŚWIADCZENIE RODZINNE
W oświadczeniu jego rodzina napisała: „Nasz ukochany Jimmy odszedł dziś rano po krótkiej chorobie. Ostatnie dni spędził w otoczeniu rodziny, miłości, śmiechu i śpiewu.
„Jimmy przez lata swojej kariery wnosił mnóstwo śmiechu i radości do niezliczonej publiczności. Czy to na scenie, ekranie, w radiu, czy też spotykając go osobiście. Ale to nic w porównaniu ze szczęściem, jakie dawał swojej rodzinie. Był oddanym mężem May przez pięćdziesiąt dwa lata.
„Wspaniały tata dla czwórki swoich dzieci i naprawdę zabawny dziadek dla czwórki wnucząt. Był naszym największym obrońcą i kochał nas wszystkich z całego serca. Kochał też ludzi i absolutnie uwielbiał być komikiem stand-upowym. Jakież on miał życie!”
„Na zawsze nasz błazen, żartował ze wspaniałego personelu NHS i z nas wszystkich, aż do samego końca. Jego odwaga, godność i pozytywne nastawienie w obliczu tego wszystkiego, co przeszedł, były inspirujące. Był źródłem radości, ale wszyscy jesteśmy bardzo smutni, że świat jest dziś o wiele mniej głupim miejscem. Chcieliśmy zakończyć, używając jego słynnego sloganu i mówiąc: »Nie ma już nic«.
„Ale Jimmy był człowiekiem wielkiej wiary i papieskim rycerzem Kościoła katolickiego. Wierzył, że śmierć nie jest końcem i z utęsknieniem wyczekiwał wieczności, więc tak naprawdę… A to nie wszystko”.
Zdjęcia Helen Atkinson












