W ciągu mojego życia populacja Ziemi wzrosła ponad dwukrotnie i obecnie wynosi ponad 8 miliardów.
Populacja tej planety nie jest równomiernie rozłożona na całym globie. Istnieją regiony, w których nie ma życia ludzkiego, podczas gdy w Manili na Filipinach na kilometr kwadratowy przypada 43 000 osób, a powierzchnia wynosi 119 000 mil kwadratowych.
W naszej części świata pragniemy coraz większej „przestrzeni osobistej”, podczas gdy w kulturze narodów Ameryki Łacińskiej i Bliskiego Wschodu panuje zasada „życia w kieszeniach innych”, jak moglibyśmy to określić.
W Irlandii naprawdę kochamy nasz własny kawałek przestrzeni. To poczucie bezpieczeństwa to głęboko zakorzeniona potrzeba psychologiczna, która – jak twierdzą niektórzy – zrodziła się z cierpienia naszych przodków, głodu i eksmisji właścicieli ziemskich.
W czasach nowożytnych i do niedawna mieliśmy jeden z najwyższych wskaźników posiadania domów na świecie. Ten odsetek spadł z powodu kryzysu mieszkaniowego, ale warto pamiętać, że nadal plasujemy się powyżej średniej europejskiej.
Oprócz tego, że populacja świata podwoiła się za mojego życia, to samo dotyczy Irlandii. Większość argumentowałaby, że wciąż jest tu mnóstwo miejsca dla każdego; ale czy zaszkodzi zapytać, ile przestrzeni osobistej tak naprawdę potrzebujemy?
Pamiętam fragmenty artykułu, w którym kilka lat temu zadałem pytanie dziennikarzowi: „Czy nasza planeta staje się przepełniona stadami?”. Aby zilustrować tę myśl, zacytowałem mojego dobrego przyjaciela, hodowcę owiec, Philipa Conroya: „Najgorszym wrogiem owcy jest inna owca”.
Byłem naprawdę zaskoczony reakcją czytelników – wszyscy się ze mną nie zgadzali. Niektóre komentarze opierały się na przesłankach religijnych, podczas gdy inne wskazywały na statystyki dowodzące, że nasza planeta byłaby w stanie wyżywić dwa razy więcej ludzi, gdybyśmy chcieli sprawiedliwie rozdysponować żywność.
Tak czy inaczej (jak mawia Ben Dolan, kiedy chce zmienić temat...) podsumujmy to, co wiemy o ewoluującym wzorcu indywidualnych wymagań przestrzennych, na podstawie tego, co wiemy i co możemy zobaczyć.
Sto lat temu około jedna czwarta mieszkańców Dublina mieszkała w jednopokojowych kamienicach, podczas gdy jedna trzecia całej populacji żyła w warunkach, które już wtedy uważano za skrajnie przeludnione. I zanim zaczniesz obwiniać „brytyjskie rządy”, nie różniliśmy się niczym od Nowego Jorku czy Londynu.
Przykładem tego, jak źle było, jest spis ludności Irlandii z 1911 roku, który wykazał, że 104 osoby mieszkały w jednym domu przy ulicy Henrietta w Dublinie. Ciekawe, ile osób z tego gospodarstwa domowego zginęło w czasie I wojny światowej lub powstania w 1916 roku.
To smutny fakt historyczny, że wojny i zarazy doprowadziły do eksterminacji ludności aż do kilku pokoleń temu. Boże, spraw, żebyśmy już tam nie wrócili…
Wróćmy jednak do problemu przeludnienia w miastach i tego, jak się to zmieniło, gdy korporacje zaczęły przenosić swoich obywateli do nowych osiedli z dala od centrum miasta. Oprócz tego ruchu, ludzie, którzy mogli sobie pozwolić na wyprowadzkę, zaczęli kupować domy na terenach, które później stały się znane jako przedmieścia.
Ci, którzy mogli mieć działkę, gdyby mieli szczęście, teraz mają własny ogródek. Od tamtej pory „przestrzeń” stała się najważniejszym czynnikiem przy wyborze miejsca do życia. Im więcej masz pieniędzy, tym więcej przestrzeni możesz posiadać.
Przestrzeń osobista oznacza różne rzeczy dla różnych osób; i potrzebujemy swojej „bańki” – niezależnie od tego, czy jest to duża, czy mała bańka. Nawet w miejscach publicznych, każda osoba będzie manewrować, aby zapewnić sobie jak najwięcej „mojej przestrzeni”.
Gdyby udało Ci się zobaczyć z lotu ptaka pieszych spacerujących ulicą Dominick Street, zdziwiłbyś się, jak ludzie zwalniają lub przyspieszają kroku, aby zachować jak największy dystans od innych uczestników ruchu.
Inną intrygującą cechą jest to, że im wyższa osoba, tym więcej miejsca ma do dyspozycji na chodniku.
Większa przestrzeń życiowa stała się symbolem indywidualnego dobrobytu: większe domy dla mniejszych rodzin, większe samochody mieszczące średnio 1.5 osoby, SUV-y konsolidujące przestrzeń życiową oraz kilka akrów ziemi na wyżywienie kucyka – być może bez potrzeby posiadania kucyka.
Moglibyśmy napisać cały artykuł o tym, dlaczego domy jednorodzinne są tak szkodliwe dla środowiska, a teraz oczywiście domy wakacyjne znacząco przyczyniają się do zużycia przestrzeni mieszkalnej. Czyż nie przeszliśmy długiej drogi od czasu, gdy dom „2 na górze i 2 na dole” był domem marzeń?
Każdy ma prawo dążyć do zachowania własnej przestrzeni osobistej i jest to uzasadniona potrzeba wśród ludzi. Należy jednak zadać sobie pytanie: czy nie wymagamy zbyt dużej przestrzeni osobistej i czy nie prowadzi to do wycofania się i izolacji społecznej?
Nie zapomnij
Wiele osób czuje się samotnych, ponieważ budują mury, a nie mosty.












