Oficjalnie rozpoczynam kampanię mającą na celu zmianę nazwy La Finca na La Winca. Ostatnim razem, gdy tu byliśmy, wiało WIATROWO, tym razem MOKRO – więc przynajmniej o stałości. Prognoza pogody była od początku niepewna, a opuszczając dom na południe od Algorfy, niebo już dawało z siebie wszystko, co najlepsze w dotychczasowych prognozach Wet Wet Wet. Mimo to, jako golfiści, żyjemy nadzieją. W końcu kilka kilometrów dalej może oznaczać słońce… albo więcej deszczu. Uwaga, spoiler: więcej deszczu.
Przyjechaliśmy z zaledwie jednym późnym odwołaniem, z optymizmem ruszyliśmy do przodu i niemal natychmiast powróciły krople, a niebo przybrało ten znajomy wyraz „nie kończycie na sucho”. Niezrażeni, parliśmy dalej jak dzielni mali żołnierze (niektórzy mniej „mali” niż inni). Kilku rozsądnie rzuciło ręcznik – i kartę, dosłownie – ale większość wytrwała do gorzkiego, rozmokłego końca.
Szczerze mówiąc, pole było w świetnym stanie, a greeny rewelacyjne… przynajmniej do momentu, gdy kilka godzin ciągłego moczenia całkowicie wymknęło się spod kontroli obsługi naziemnej. W sumie na polu pojawiło się 29 śmiałków, w tym dwóch gości. Wielu przybyło w odświętnych strojach, ale gdy tylko rozłożono kurtki przeciwdeszczowe, czapki z pomponami i sprzęt survivalowy, nikt by nie zgadł, że Boże Narodzenie jest tuż za rogiem.
Zbawienie przyszło w Silverstones Bar & Grill, gdzie Mike i jego ekipa nie zawiedli, serwując bardzo mile widzianego indyka i faszerując bagietkę frytkami – dokładnie to, co lekarz zaleca po 18 dołkach golfa wodnego. Oczywiście, późniejsi gracze zostali nagrodzeni za cierpliwość, gdy wielka żółta rzecz na niebie w końcu się pojawiła i ładnie wszystko wysuszyła. Typowe.
Wyniki były, powiedzmy, urozmaiconyTylko dwóm graczom udało się przekroczyć barierę 30 punktów, ale w formacie dwóch dywizji zwycięzcami zostali:
:Dave Rowe (32 punkty i najlepszy wynik dnia)
:Robin Eastman (29 punktów)
Najlepszy gość:John Colbert (29 punktów)
Dzisiaj nie było dwójek – bogowie golfa najwyraźniej byli zajęci czym innym – więc to przechodzi na przyszły tydzień. Najbliżej dołka znaleźli się Richard Howard (3. miejsce), John Colbert (6. miejsce), Peter Turbefield (13. miejsce) i Andrew Jones (16. miejsce). Kolejna zacięta walka o upragnioną „butelkę McBride'a” zakończyła się zwycięstwem Adriana Robertsa, a Steve Webb zgarnął pulę kart futbolowych dzięki Birmingham.
Nasza ostatnia wizyta w Pomocna dłoń To było kolejne przypomnienie o tym, jak wielką różnicę robi ta grupa. Obserwowanie ludzi z wdzięcznością zbierających dary – nie tylko z niezawodnego Blob Tin – naprawdę uświadamia nam, jak bardzo to się liczy. Colin Smith i Sandra Dibble wręczyli Nicky i jej fantastycznemu zespołowi wolontariuszy czek na 405 euro. Następna misja Blob Tin: Pomoc w domu w Playa Flamenca – zróbmy to jeszcze raz.
Zwycięzcy na zdjęciu LR: Adrian Roberts („McBride Bottle”), Mick Pryke (kapitan), Dave Rowe (złoto), Robin Eastman (srebro) i Barry „BTB” Roehrig, który absolutnie rozwalił Najlepiej ubrany elf wyróżnienia. Na zdjęciu również Sandra Dibble i Colin Smith z Nicky i kilkoma wspaniałymi wolontariuszami z A Helping Hand.












