Sala sądowa w Alicante wypełniła się napięciem i żałobą, gdy dwaj nastoletni chłopcy, oskarżeni o zabójstwo 15-letniej Cloe w Orihuela Costa, przyznali w tym tygodniu, że brutalne zabójstwo nie było spontaniczne, lecz zaplanowane. To odkrycie wstrząsnęło Hiszpanią i na nowo rozpaliło ogólnokrajową debatę na temat przemocy wśród młodzieży i przestępstw ze względu na płeć.
Proces, który odbył się w Pałacu Sprawiedliwości w Benalúa, rozpoczął się od przyznania się obu oskarżonych, że nie tylko brali udział w śmierci Cloe, ale także koordynowali zbrodnię. Prokuratorzy i prywatny oskarżyciel, reprezentujący rodzinę Cloe, domagają się najwyższej kary przewidzianej w hiszpańskim prawie dla nieletnich: zaledwie ośmiu lat w zamkniętym ośrodku detencyjnym. Pomimo przyznania się do winy, nie doszło do ugody, ponieważ prokuratorzy odmówili złagodzenia kary – nawet symbolicznie.
Zbrodnia zaplanowana z zimną krwią
Według zeznań, dwaj nastolatkowie, oboje wówczas nieletni, zaplanowali morderstwo na kilka tygodni przed jego dokonaniem. Jeden z nich – były chłopak Cloe – przyznał się do zmyślenia misternej historii, fałszywie twierdząc, że zabójstwo było częścią „zemsty narkotykowej”. Aby kłamstwo było bardziej przekonujące, stworzył nawet anonimowe listy z pogróżkami – niektóre napisane po rosyjsku – ostrzegające: „Ty będziesz następny”. Te fałszywe poszlaki miały na celu zmylenie śledczych z Guardia Civil i zyskanie na czasie.
Jego oszustwo nie tylko utrudniło śledztwo, ale także spotęgowało ból pogrążonej w żałobie rodziny Cloe, która zmuszona była znosić publiczne spekulacje o powiązaniach ich córki z narkotykami. Podczas procesu prawnik byłego chłopaka stwierdził, że jej klient „wszystko wymyślił” i od tamtej pory „prosił o wybaczenie”, twierdząc, że był wówczas „w szoku”.
Sala sądowa pełna napięcia
Od samego początku proces naznaczony był silnymi emocjami. W dniu otwarcia oskarżeni zostali eskortowani z cel na salę sądową, z twarzami ukrytymi pod kapturami i szalikami. Gdy mijali rodzinę Cloe na korytarzu, atmosfera stawała się napięta. „Teraz wstydzą się tego, co zrobili” – powiedziała gorzko jedna z członkiń rodziny, a jej głos drżał z wściekłości.
W środku, oboje nastolatkowie złożyli zeznania trwające ponad godzinę. Na sali sądowej panowała cisza, gdy relacjonowali – momentami przecząc sobie nawzajem – jak zgodzili się zaatakować Cloe. Były chłopak twierdził, że był emocjonalnie zdruzgotany ich rozstaniem i namówił swojego przyjaciela, kolegę z klasy Cloe, aby pomógł mu „dać jej nauczkę”. Jego wspólnik jednak upierał się, że został zmanipulowany do udziału w sprawie i próbował zminimalizować swoją rolę.
Ale prawnik rodziny, Juan Carlos Fuentes, odrzucił ich wymówki. „Mogą się spierać o to, kto na kogo wpłynął, ale jasne jest, że żadne z nich nie działało pod przymusem” – powiedział. „Zaplanowali to razem i żadne z nich nie odeszło”.
Noc morderstwa
Cloe zginęła 24 listopada 2024 roku – w przeddzień Międzynarodowego Dnia Eliminacji Przemocy wobec Kobiet. Śledczy twierdzą, że wybór daty był prawdopodobnie przypadkowy, ale okrutnie symboliczny. Pomimo licznych ran, 15-latce udało się uciec z miejsca zdarzenia i dotrzeć do pobliskiego domu brata, gdzie straciła przytomność. Brat natychmiast przewiózł ją do szpitala w Torrevieja, ale lekarzom nie udało się jej uratować.
Od samego początku śledczy podejrzewali jej byłego chłopaka. Został aresztowany w ciągu kilku godzin, ale początkowo wszystkiemu zaprzeczał, a później próbował zrzucić winę na swojego przyjaciela. Kilka miesięcy później policja potwierdziła, że obaj chłopcy byli obecni na miejscu zdarzenia.
Analiza cyfrowa okazała się kluczowa: odzyskano usunięte wiadomości tekstowe między parą, ujawniając szczegółowe rozmowy o tym, jak i kiedy zaatakują. Dowody DNA również przypieczętowały ich los. Ślady krwi Cloe znaleziono na skuterze, rękawicach, kasku i butach sportowych należących do jednego z oskarżonych.
ZOBACZ TEŻ: Społeczność zbiera się, aby pożegnać Cloe
Rodziny stają naprzeciw siebie
W emocjonującym momencie procesu rodzice obojga oskarżonych nastolatków przyznali się do swojej odpowiedzialności cywilnej za zbrodnię i próbowali zwrócić się do rodziny Cloe z przeprosinami. Ich gest spotkał się jednak z gniewem i niedowierzaniem. „Żadne przeprosiny jej nie przywrócą” – płakał jeden z krewnych.
Proces będzie kontynuowany w przyszłym tygodniu, a zeznania śledczych z Guardia Civil, którzy zebrali dowody, zostaną złożone w całość. Oczekuje się, że szczegółowo wyjaśnią, w jaki sposób odzyskano usunięte wiadomości nastolatków i jak sfabrykowana historia narkotykowa została zdemaskowana dzięki starannym dochodzeniom kryminalistycznym.
Zbrodnia zazdrości i kontroli
Sprawa ponownie rozpaliła publiczną debatę na temat przemocy ze względu na płeć wśród młodzieży. Śledczy uważają, że morderstwo Cloe było ewidentnym aktem zemsty nastolatka, który nie mógł pogodzić się z odrzuceniem. Przyjaciele ofiary opisali ją jako życzliwą i odpowiedzialną, dodając, że starała się pomóc swojemu problematycznemu chłopakowi „ułożyć sobie życie”, zanim ostatecznie zdecydowała się zakończyć związek.
W miarę jak zbliża się pierwsza rocznica śmierci Cloe, jej rodzina ma nadzieję, że werdykt pozwoli uznać zabójstwo za prawdziwe: zbrodnię na tle płciowym, napędzaną zazdrością i chęcią kontroli. „Miała zaledwie 15 lat” – powiedział jeden z członków rodziny przed sądem. „Chciała żyć, rozwijać się, kochać. Odebrali jej to”.
W przypadku skazania, dwójka nastolatków pozostanie w areszcie dla nieletnich do ukończenia 23. roku życia, zgodnie z wymogami hiszpańskiej ustawy o nieletnich przestępcach. Oboje przebywają w areszcie zamkniętym od momentu aresztowania. Sąd ma wydać werdykt przed końcem listopada – prawie dokładnie rok po tragicznej śmierci Cloe.












