W San Pedro del Pinatar doszło do komicznej, nieudanej kradzieży, kiedy trzej zamaskowani mężczyźni ukradli sejf, a następnie rozbili samochód, którym uciekali, z łupem wciąż przyklejonym do maski.
Do niecodziennego włamania doszło w poniedziałek około godziny 2 w nocy do znanej firmy zajmującej się dystrybucją ryb i owoców morza. Złodzieje wdarli się do lokalu, wyrwali metalowy sejf i uciekli szarym Mercedesem Klasy C.
Ale w pośpiechu, uciekając, złodzieje nawet nie załadowali sejfu do samochodu – zamiast tego postawili go na masce i odjechali w noc. Ich ucieczka nie trwała długo. Kilka minut później mercedes rozbił się, pozostawiając po sobie miejsce zdarzenia bardziej przypominające skecz komediowy niż zbrodnię.
Trójka porzuciła rozbity samochód – i sejf – po czym zniknęła pieszo. Kiedy funkcjonariusze Gwardii Cywilnej i lokalnej policji przybyli na miejsce, zastali rozbitego mercedesa porzuconego z wgniecionym sejfem.
Policja odzyskała łup, choć nadal nie wiadomo, czy złodziejom udało się go otworzyć i czy w środku znajdowały się pieniądze.
Śledczy uważają, że gang może być częścią grupy specjalizującej się w napadach rabunkowych w rejonie Mar Menor. Trwają poszukiwania nieszczęsnych złodziei.












