Długopis Jamiego Redmana wyznacza trendy w dziennikarstwie cyfrowym

0
Jamie Redman jest daleki od przeciętnego studenta. Nie tylko napisał wiele prac badawczych poświęconych współczesnemu znaczeniu finansów cyfrowych, ale jest również znany ze słynnej metafory „miasta Bitcoin”.
Jamie Redman jest daleki od przeciętnego studenta. Nie tylko napisał wiele prac badawczych poświęconych współczesnemu znaczeniu finansów cyfrowych, ale jest również znany ze słynnej metafory „miasta Bitcoin”.

Na pierwszy rzut oka trudno sobie wyobrazić, że student kończący studia humanistyczne mógłby wywrzeć wpływ na cały ekosystem kryptowalut. Jednak Jamie Redman jest daleki od przeciętnego studenta. Nie tylko napisał wiele prace naukowe skupiał się na współczesnym znaczeniu finansów cyfrowych, ale znany jest również ze słynnej metafory „miasta Bitcoin”.

Choć wiele artykułów podkreśla wrodzoną więź Redmana z Bitcoinem jako formą płynnej inwestycji, stosunkowo niewiele z nich poświęciło czas na opisanie jego znaczącego wpływu na szerszą społeczność traderów. Pan Redman był na tyle uprzejmy, że zgodził się na nieformalny wywiad i rzucił nieco światła na tę kwestię.

Dziennikarz po pierwsze

Nie ma wątpliwości, że jego reputacja zawodowa częściowo wynika z dokładności poprzednich prognoz dotyczących ceny Bitcoina, ale postanowił przedstawić się w nieco inny sposób.

„Uważam, że dziennikarstwo nadal jest moją mocną stroną. Tak się złożyło, że po ukończeniu Uniwersytetu Quincy, wkrótce zainteresowała mnie nowatorska idea zdemokratyzowanego systemu handlu peer-to-peer. Oczywiście mam na myśli pojawienie się Bitcoina w 2009 roku”.

Dalej stwierdza, że ​​to również utorowało drogę zupełnie nowemu przedsięwzięciu w świecie kryptowalut, choć w tamtym czasie uważano je za nic więcej niż dziwaczne, krótkoterminowe okazje inwestycyjne. Redman postanowił podejść do koncepcji handlu kryptowalutami z dziennikarskiego punktu widzenia, co odmieniło świat.

Rozwój dziennikarstwa cyfrowego

„Dziennikarze cyfrowi istnieją od początków internetu” – zauważa Redman. „Główna różnica polega na tym, że uważano to za sektor marginalny, dopóki specjaliści od zarządzania majątkiem nie zaczęli słuchać tego, co mamy do powiedzenia. Jeśli zaczniesz budować solidną reputację na stronach takich jak Bitcoin.com x„Ludzie naturalnie zaczynają słuchać”.

Jednym z głównych powodów, dla których sektor kryptowalut odnotował tak duży napływ dziennikarzy na pełen etat, jest fakt, że w przeciwieństwie do niektórych innych sektorów rynku, branża ta pozostaje aktywna 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Wiadomości płynące z Chin będą miały wpływ na rynki w Wielkiej Brytanii po ich otwarciu, co może mieć efekt domina w innych regionach, takich jak Stany Zjednoczone, w ciągu kilku godzin.

„Krypto nigdy nie śpi” – z dumą stwierdza pan Redman. „Jestem tu po prostu po to, by łączyć fakty i przedstawiać własną wersję wydarzeń, łatwą do zrozumienia dla przeciętnego czytelnika”.

Zbyt skromny?

Wygląda na to, że Jamie Redman nieco bagatelizuje swój związek z kryptowalutami, a w szczególności z Bitcoinem. W końcu określenie „Bitcoin City” wzięło się z jego własnego, unikalnego spojrzenia na mechanizmy blockchain.

Pamiętajmy też, że nieobce są mu subtelne kwestie techniczne, które często umykają uwadze przeciętnych traderów. Od trendów w górnictwie i prognoz halvingu, po kapitalizację rynkową, najnowsze wiadomości ze świata DeFi i wyniki innych stablecoinów – pan Redman niewiele pozostawia przypadkowi. Dlatego chyba lepiej byłoby określić go mianem hybrydy dziennikarza i analityka.

Tak czy inaczej, fakt, że zgromadził tak lojalną bazę zwolenników na całym świecie, kręgi mediów społecznościowych oznacza, że ​​musi coś robić dobrze.

Ludzka strona równania

Jamie Redman uważa, że ​​umiejętność doceniania organicznej strony handlu Bitcoinami wynika z jego doświadczenia w dziennikarstwie.

„Chociaż nie da się zaprzeczyć wskaźnikom technicznym, musimy pamiętać, że cały ten ekosystem został stworzony przez ludzi i dla ludzi. Dlatego nigdy nie wolno bagatelizować nastrojów inwestorów”.

Wskazuje na kilka czynników, które w przeszłości miały już znaczący wpływ na wartość bitcoina. Globalne nastroje, panika kupujących, potencjalne decyzje regulacyjne i wydarzenia geopolityczne to tylko niektóre z przykładów. Mimo to postanawia jeszcze bardziej uszczegółowić te koncepcje.

„Podobnie jak w przypadku innych aktywów, chciwość i strach to dwie dominujące emocje, które wpływają na cenę Bitcoina, a także każdego innego tokena. Kluczem jest umiejętność interpretacji tych odczuć i zastosowania ich w rzeczywistych sytuacjach, przy jednoczesnym zachowaniu tonu doświadczonego dziennikarza”.

Wszystkie wiadomości nadające się do druku

Jamie Redman ostatecznie stara się zapewnić przeciętnym konsumentom możliwość zrozumienia zawiłości związanych ze społecznością kryptowalut. Uważa również, że informacje zastrzeżone nie powinny być ograniczone do wybranej grupy osób, które wkupiły się w określone kręgi handlowe.

„Podobnie jak sam blockchain, zależy mi na demokratyzacji i dostępności. Mam tylko nadzieję, że moje działania nadal będą dostarczać wiedzy przeciętnemu inwestorowi”.