Środek września, a wciąż gorętszy niż papryczka jalapeño w saunie – tak, to prognoza pogody, a nie specjalność szefa kuchni. Biedny dorsz nie miał szans; był porządnie usmażony!
Kolejny wyśmienity lunch z naszą ekipą Levante, tym razem dzięki uprzejmości restauracji Marina Sol i naszych kulinarnych idoli, Charliego i Michelle. Brawa dla Jean, geniusza, który załatwił telefony, e-maile, a może i gołębia pocztowego, żeby nas wszystkich zebrać. I oczywiście Nicola, nasza własna „Królowa Loterii” – plotka głosi, że potrafi sprawić, że książeczka losów znika szybciej niż jedno piwo męża Carla w upalny dzień.
Tym razem dochód z losowania zostanie przekazany na rzecz MABS Mar Menor, ku pamięci naszego drogiego przyjaciela i byłego członka, Berniego Halla. Bernie zawsze był pierwszy w kolejce, jeśli chodzi o zapisy na te spotkania i choć będzie nam go brakowało przy stole, zawsze będzie częścią śmiechu i opowieści, którymi się dzielimy.












