Rozświetlone słońcem plaże, tętniące życiem promenady i kawiarniane tarasy wypełnione brzękiem kieliszków – lipiec na Costa Blanca wyglądał znajomo. Jednak za pocztówkową sceną działo się coś historycznego: po raz pierwszy w historii zagraniczni turyści wydawali w prowincji Alicante ponad 50 milionów euro dziennie.
To rekord, który odzwierciedla obie strony medalu. Chociaż liczba odwiedzających spadła w porównaniu z eksplozją lat po pandemii, rosnące ceny w hotelach, transporcie i rozrywce wywindowały ogólne wydatki do niespotykanych dotąd poziomów. Innymi słowy, może przyjeżdża mniej osób, ale ci, którzy przyjeżdżają, zostawiają większy ślad w lokalnej gospodarce.
Według najnowszych danych hiszpańskiego Narodowego Instytutu Statystycznego (INE), w lipcu ubiegłego roku Walencja przyjęła prawie 1.5 miliona zagranicznych turystów. Około miliona – aż 70% – wybrało Costa Blanca jako cel swoich wakacji. Łącznie zagraniczni turyści w regionie wydali w tym miesiącu 2.225 miliarda euro, z czego 1.579 miliarda euro bezpośrednio w Alicante. To wzrost o 8.3% w porównaniu z rokiem ubiegłym.
Luksus w cenie
Hotelarze i restauratorzy szczerze mówią o przyczynach boomu. „W końcu odzyskaliśmy marże zysku sprzed pandemii” – wyjaśnia prezes Hosbec, Fede Fuster. Rosnące stawki – czasami krytykowane za zniechęcanie potencjalnych turystów – pozwoliły firmom odetchnąć po latach presji finansowej.
I turyści nie wydają się zniechęceni. W całym regionie przeciętny turysta zagraniczny wydał w lipcu 148 euro dziennie, co stanowi wzrost o 6.1% w porównaniu z ubiegłym rokiem. To wciąż znacznie poniżej średniej krajowej (210 euro) i daleko od wydatków w Madrycie (322 euro) czy na Balearach (242 euro). Costa Blanca ma jednak asa w rękawie: turyści zostają tu dłużej. Średnio dziesięć dni w porównaniu z siedmiodniową średnią krajową. Ten dodatkowy czas z nawiązką rekompensuje tę różnicę.
Kto nadchodzi?
Brytyjczycy pozostają najwierniejszymi gośćmi Alicante, z 1.7 mln przyjazdów w tym roku – choć wzrost, pomimo krytycznych doniesień brytyjskiej prasy, nadal wyniósł 1.1%. Francuzi, tradycyjnie druga co do wielkości grupa, odnotowali spadek o 6% do 1.09 mln, co odzwierciedla zawirowania gospodarcze w kraju. Natomiast turyści z krajów nordyckich odnotowali niewielki wzrost – 643,000 1.6 przyjazdów, o XNUMX% więcej niż w roku ubiegłym. Z widokiem na plażę w Cabo Roig
W sumie, w 2025 roku Wspólnota Walencka przyjęła już ponad siedem milionów turystów zagranicznych, a samo Alicante gościło 4.8 miliona. Wzrost jest niewielki – 4.7% w porównaniu z dwucyfrowym wzrostem z ubiegłego roku – ale dane dotyczące wydatków malują inny obraz.
Poza parasolami plażowymi
Gdzie podziały się te wszystkie pieniądze? Prym wiodły noclegi, gdzie ceny wzrosły o 8.6% rok do roku. Koszty transportu wzrosły o 7.9%, a wydatki na atrakcje o 7.2%. Restauracje i bary, co zaskakujące, odnotowały najmniejszy wzrost – 3.5%, pomimo wiecznie zatłoczonych tarasów w Alicante, Benidormie i Jávei.
W skali kraju zagraniczni turyści wydali w lipcu 16.45 mld euro, co daje łącznie ponad 76 mld euro od początku roku. Costa Blanca ma w tym swój udział, co pokazuje, że choć tłumy mogą nie rosnąć tak szybko, atrakcyjność regionu – i wartość jego odwiedzających – nigdy nie była większa.
Dla sektora turystycznego w Alicante ta równowaga między ilością a jakością może być receptą na trwały sukces. Jak ujął to z uśmiechem jeden z hotelarzy, obserwując gości meldujących się w zatłoczonym hotelu przy plaży: „Może mniej, ale lepiej”.












