Władze Torrevieja pilnie poszukują kierowcy skutera elektrycznego, który potrącił 69-letniego mężczyznę i uciekł z miejsca zdarzenia, pozostawiając ofiarę w stanie krytycznym, która ledwo żyje na oddziale intensywnej terapii.

Do brutalnego incydentu doszło w ciągu dnia na ulicy w nadmorskiej gminie. Według źródeł, mężczyzna szedł pieszo, gdy został gwałtownie potrącony przez szybko poruszającą się hulajnogę elektryczną. Kierowca nie próbował się zatrzymać ani udzielić pomocy – zniknął przed przybyciem służb ratunkowych.

Ofiara, która doznała ciężkiego urazu mózgu, została przewieziona do Szpitala Uniwersyteckiego w Elche, gdzie pozostaje w stanie krytycznym na oddziale intensywnej terapii. Rokowanie jest niepewne.

Lokalna policja wszczęła pełne śledztwo i analizuje nagrania z monitoringu oraz relacje świadków, aby namierzyć zbiegłego kierowcę. Operator skutera może zostać oskarżony o spowodowanie poważnych obrażeń ciała i nieudzielenie pomocy – oba te przestępstwa są przestępstwami zgodnie z hiszpańskim kodeksem karnym. W razie skazania kierowca może trafić do więzienia na rok, a także otrzymać surowsze kary za ucieczkę z miejsca wypadku.

Incydent ponownie rozpalił gniew społeczny w Torrevieja, popularnym miejscu turystycznym, gdzie hulajnogi elektryczne zyskały ogromną popularność – i budzą kontrowersje. Mieszkańcy wyrażają rosnącą frustrację z powodu braku egzekwowania przepisów, ponieważ pojazdy PMV (Personal Mobility Vehicles) coraz częściej pojawiają się na chodnikach i w strefach dla pieszych, często bez rejestracji, ubezpieczenia i bez ponoszenia odpowiedzialności.

„To był wypadek, który czekał, aż się wydarzy” – powiedział jeden z mieszkańców. „Te skutery śmigają obok z niebezpieczną prędkością, a nikt nie wydaje się mieć nad nimi kontroli – a już na pewno nie władze”.

W całej prowincji zagrożenia związane z nieuregulowanym użytkowaniem hulajnóg stają się coraz trudniejsze do zignorowania. W odpowiedzi na rosnące obawy dotyczące bezpieczeństwa, Rada Miasta Alicante rozpoczęła w kwietniu kampanię monitorowania prędkości hulajnóg. Od stycznia przeprowadzono ponad 8,300 kontroli, ujawniając ponad 5,500 wykroczeń – w tym 630 mandatów za przekroczenie ograniczenia prędkości do 25 km/h.

Ten ostatni wypadek drogowy z ucieczką z miejsca zdarzenia stał się punktem zapalnym w szerszej debacie na temat mobilności i bezpieczeństwa w mieście. Chociaż hulajnogi elektryczne stanowią zrównoważoną alternatywę dla samochodów, krytycy twierdzą, że pośpiech w ich wdrażaniu wyprzedził regulacje prawne, narażając pieszych na niebezpieczeństwo i pozostawiając ofiary, takie jak mężczyzna z Torrevieja, bez możliwości odwołania.

Jazda dwójką dzieci na hulajnodze po ruchliwych chodnikach to częste zjawisko

W miarę jak policja kontynuuje poszukiwania, rośnie presja na lokalnych urzędników, aby wprowadzili bardziej rygorystyczne kontrole i dopilnowali, aby osoby, które zamieniają ulice miast w strefy niebezpieczne, zostały pociągnięte do odpowiedzialności.

W Torrevieji brakuje obecnie formalnych przepisów miejskich regulujących konkretnie kwestie związane z hulajnogami elektrycznymi, co tworzy szarą strefę prawną, która utrudnia egzekwowanie przepisów i bezpieczeństwo użytkowników. Chociaż obowiązują przepisy krajowe hiszpańskiej Dyrekcji Generalnej ds. Ruchu Drogowego (DGT) – takie jak ograniczenia prędkości, zakazy wstępu na chodniki i wymogi certyfikacyjne – miasto nie wdrożyło jeszcze lokalnych przepisów nakazujących noszenie kasków, posiadanie ubezpieczenia ani posiadanie wyznaczonych stref parkingowych.

Brak szczegółowych przepisów przyczynia się do szeregu zagrożeń. Hulajnogami często jeżdżą nieletni, jeżdżą bez kasków lub parkują nieostrożnie na chodnikach, utrudniając poruszanie się pieszym i osobom niepełnosprawnym. Ponadto wielu użytkowników ignoruje sygnalizację świetlną lub porusza się w nieodpowiednich miejscach.

Takie zachowania zwiększają ryzyko wypadków z udziałem pieszych, samochodów lub innych użytkowników hulajnóg. Pomimo aktywnych działań policji i rosnących kar pieniężnych, brak jasnych wytycznych miejskich utrudnia spójne stosowanie standardów bezpieczeństwa.

Lokalne grupy polityczne wciąż apelują o ustrukturyzowane rozporządzenia, edukację w zakresie bezpieczeństwa i bardziej rygorystyczne kontrole, ale przepisy prawne nie zostały jeszcze sfinalizowane ani wdrożone.