- Ukraińcy i Rosjanie zjednoczyli się w niedzielę, protestując w Torrevieja, aby potępić agresję Władimira Putina.
- Konflikt nie naruszy harmonii między naszymi społecznościami
Tysiące ludzi wyszło w sobotę na ulice miast w całej Europie i na całym świecie, aby zaprotestować przeciwko inwazji Rosji na Ukrainę.
W niedzielny poranek nadeszła kolej na Torrevieję, gdzie około dwa tysiące osób, wszystkich mieszkańców miasta, demonstrowało na Plaza de la Constitucion, wzywając Unię Europejską (UE) i NATO do podjęcia działań w celu obrony kraju przed rosyjską inwazją.
Większość demonstrantów stanowili obywatele Ukrainy, choć wśród tłumu było też wielu Rosjan, a także wielu innych z sąsiednich krajów europejskich. Dołączył do nich burmistrz Torrevieja, Eduardo Dolon, który wszedł na scenę, aby zaoferować swoje poparcie i poparcie rady miejskiej w obliczu agresji Putina.
Podczas koncertu grała uroczysta muzyka, a z głośników słychać było wezwania do zamknięcia przestrzeni powietrznej Ukrainy, tak aby uniemożliwić przeprowadzanie ataków powietrznych i zapewnić większą ochronę ludności cywilnej.

W wydarzeniu zorganizowanym przez Stowarzyszenie Ukraińców z Torrevieja wzięli udział ludzie w różnym wieku, większość z nich miała przy sobie ukraińskie flagi i inne niebiesko-żółte elementy, a wielu niosło także plakaty nawołujące do zakończenia wojny i sprzeciwiające się prezydentowi Rosji, Putinowi.
Były też flagi i transparenty wzywające UE i NATO do interwencji w tej sprawie.
Tysiące kilometrów dalej, od bezpiecznego miejsca, jakie oferuje Hiszpania, Ukraińcy i Rosjanie bezradnie obserwują eskalację wojny na Ukrainie.
Społeczność ukraińska w prowincji obawia się najgorszego dla swojego kraju, po tym, jak w czwartek rano obudziły ją obrazy bombardowań w wielu częściach ich dumnego narodu. Napięcie wywołane konfliktem i strach przekroczyły granice z prędkością WhatsApp, ponieważ bezpośrednie informacje od krewnych przybliżyły konflikt do ich domów w Hiszpanii.

W mieście Torrevieja współistnieją dwie ważne społeczności, liczące 4,484 Rosjan i 3,203 zarejestrowanych Ukraińców. Przybyli do miasta dwiema falami w poszukiwaniu pracy i możliwości rozwoju. Wielu z nich przybyło na początku lat 1990., tuż po rozpadzie Związku Radzieckiego, a jeszcze więcej w okresie boomu gospodarczego w pierwszych latach XXI wieku.
Obie społeczności wyraziły swoje zaniepokojenie i niepokój. Wśród Ukraińców panowała wściekłość, gniew, a przede wszystkim ogromna bezsilność. Rosjanie zachowali spokój, zachowali większą powściągliwość, ale wielu nadal przyznało, że czują wstyd z powodu tego, co dzieje się z krajem, który uważają za bratni.

Jednakże w obcym kraju nie ma żadnych napięć, gdyż Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, Mołdawianie i Kazachowie wszyscy dzielą codzienne życie miasta, w którym osiedlili się kilka lat temu: korzystają z usług, przedsiębiorstw, restauracji, uczęszczają do szkół i uczelni.
Uniwersytet w Torrevieja, gdzie studiują studenci z obu krajów, jest wiernym odzwierciedleniem tego, co dzieje się poza nim.
Alina, pochodząca z ukraińskiej rodziny, podzieliła się swoimi obawami z koleżanką z klasy podczas przerwy, pokazując jej filmy przesłane przez przyjaciół ze swojego kraju. W tym samym czasie nauczyciel historii uspokajał ją, spokojnie próbując wyjaśnić przyczyny konfliktu.
Piotr Andruszewicz jest Rosjaninem, który mieszka w gminie od 25 lat. Jest również rzecznikiem stowarzyszenia rosyjskiego w mieście, gdzie – jak twierdzi – rosyjscy mieszkańcy Hiszpanii nie są zwolennikami Putina.

„Społeczność rosyjskojęzyczna lubi się integrować i szanuje kulturę hiszpańską” – mówi Andruszewicz. „Rosjanie i Ukraińcy nie mają ze sobą problemów i nie stwarzają problemów społeczeństwu” – podkreśla, przypominając, że między obiema narodowościami żyją całe rodziny, mężowie z jednego kraju, a żony z drugiego i odwrotnie.
Natalia Żeżniawska jest sekretarzem Stowarzyszenia Ukraińców z Torrevieja, najważniejszej zarejestrowanej społeczności w prowincji. „Czujemy się bezsilni, bo nie możemy pomóc stąd i nie wiemy, co się stanie. To straszne”.
Powiedziała, że europejscy politycy powinni wspierać Ukrainę, aby nie została pozostawiona samej sobie, „bo dziś to Ukraina, a jutro będzie Europa, a Hiszpania nie jest aż tak daleko. Tacy ludzie się nie zatrzymają, będą chcieli więcej. Musimy się zjednoczyć, jeśli nie chcemy wojny światowej, musimy to powstrzymać teraz”.
Natalia, wraz ze swoimi rodakami, wyraża wielką troskę o rodziny, o osoby, które są jej bliskie. „Cierpimy, bo nasze rodziny i przyjaciele są tam. Wielu Rosjan dzwoniło do mnie, mówiąc, że odczuwają ogromny wstyd z powodu bycia Rosjanami. Zawsze byliśmy braćmi i mamy wspólną historię. Ten konflikt niszczy te więzi”.
Irina, która pracuje w całodobowym supermarkecie w centrum Torrevieja, również jest jednoznaczna: „Nie widziałam tu, w Torrevieja, problemów między społecznością ukraińską i rosyjską”. „Jesteśmy Ukraińcami, a 24% naszych klientów to Rosjanie” – mówi – „mój kolega jest Rosjaninem”.

„Zarówno Rosjanie, jak i Ukraińcy są bardzo smutni. To problem człowieka z ogromną władzą, który uważa się za nieśmiertelnego” – mówi Irina, która ostrzega: „Myślę, że to nie będzie kwestia dni. Czujemy ogromny ból i bezradność. O szóstej rano w czwartek otrzymaliśmy pierwsze wiadomości o bombardowaniu. Nie ma paliwa, nie ma jedzenia w sklepach, ludzie nie mogą się poruszać. Banki i bankomaty są zamknięte”.
Anatolij i Aleksander prowadzą firmę przeprowadzkową, sąsiadującą ze Stowarzyszeniem Ukraińców w Torrevieja. Są Rosjanami, ale nie odcinają się od swoich ukraińskich sąsiadów. „To problem dwóch prezydentów, ale bardziej Putina, który jest autorytarny i najwyraźniej ma nie po kolei w głowie” – powiedział Anatolij.
Teraz wielu mieszkańców Alicante, którzy żyją w pokoju, próbuje sprowadzić tu swoje rodziny. Nie jest to łatwe. Do ograniczenia ruchu lotniczego z powodu konfliktu zbrojnego dochodzą przeszkody biurokratyczne. Angela już próbowała i teraz zgłosiła się jako wolontariuszka-tłumaczka w organizacji pozarządowej, która pomaga osobom ubiegającym się o azyl w Hiszpanii. „Nie wszyscy Rosjanie są tacy sami” – mówi, dodając, że wszyscy wierzą, że konflikt nie zburzy harmonii między dwiema społecznościami w kraju, który nas gości.
PIOC wzywa do okazania wsparcia w Orihueli
Tymczasem PIOC ma nadzieję zorganizować w przyszłą niedzielę wiec poparcia dla narodu ukraińskiego. Rzecznik Peter Houghton powiedział w rozmowie z The Leader: „Zwrócimy się do ratusza z prośbą o pomoc uchodźcom w kwestiach prawnych, takich jak wiza, podstawowe fundusze, pomoc w nauce dla dzieci i lekcje hiszpańskiego.
„Zamierzamy poprosić o zezwolenie na zorganizowanie wiecu i chcemy, aby dołączyły do nas inne partie polityczne i stowarzyszenia. Chodzi o politykę, ale musimy pomóc mieszkańcom Ukrainy w tym trudnym czasie. Potrzebujemy flag i transparentów z całego świata, aby okazać wsparcie Ukrainie, nagłośnienia i flag Ukrainy. Skontaktujemy się z burmistrzem Orihueli i innymi partiami politycznymi. Przyszłość Europy jest zagrożona”.












