Koniec meczu dla Elche, ale co dalej?

0
Protest kibiców nie spotkał się z dużym poparciem

Elche CF 0 – 2 Real Oviedo ……. autorstwa Kevina Rendalla

Na pierwszy rzut oka porażka 0:2 z walczącym o awans Oviedo nie mogła być wielkim zaskoczeniem dla kibiców zszokowanego Elche. Przez długi czas, zwłaszcza w fatalnej pierwszej połowie, trudno było odróżnić górną część tabeli od dolnej. Goście ostatecznie zwyciężyli dzięki dwóm celnym bramkom w drugiej połowie, które – choć nie byli tego świadomi – nie miały w ostatecznym rozrachunku znaczenia, ponieważ rywale w walce o awans, Huesca i Valladolid, również odnieśli zwycięstwo.

Pablo Hervías nie miał szczęścia

Przyglądając się najniższej widowni Martíneza Valero, jaką pamiętam od dziesięciu lat, 2,602 kibiców wspólnie przyczyniło się do powstania gorzkiej atmosfery na stadionie. Odbyły się zaplanowane protesty, żałosne, bo bezcelowe, a okrzyki skierowane do miejsc VIP spontanicznie wybuchały przez cały mecz. Sedno sprawy jest takie, że Elche, w czysto sportowym sensie, jest architektem własnego upadku; dziesięć porażek w ostatnich dwunastu meczach opowiada o tym historię.

Dziś jednak piłka nożna była niemalże incydentalna. Zmuszone do rozegrania meczów, Elche robiło to w obliczu instytucjonalnego zamętu w klubie, z którego nikt nie wychodzi z dumą. Głęboko niepopularny wśród kibiców w całym mieście, prezydent Elche, Diego García – powszechnie i nie bez powodu uważany za pełnomocnika znienawidzonego byłego prezydenta José Sepulcre – był dziś obiektem wielu obelg i łatwo zrozumieć dlaczego. 

Były zawodnik Elche, Linares, był zagrożeniem

García był siłą napędową działań prawnych mających na celu uniemożliwienie sprzedaży klubu katarskiej grupie Skyline International, która już w sierpniu 2016 roku wstępnie uzgodniła zakup udziałów większościowego udziałowca, Valencian Finance Institute. Z powodu paraliżu tej umowy i desperacko potrzebnej inwestycji, klub popadał w kryzysy, wspomagany przez fatalne występy na boisku, co ostatecznie doprowadziło do spadku do hiszpańskiej Segunda B.

Skazany na trzecią ligę hiszpańską, klub odczuje boleśnie utratę dochodów. Tuż obok, w Alicante, Hercules przeszedł tę samą drogę z La Liga do Segunda B i teraz jest klubem piłkarskim podtrzymywanym przy życiu. Elche CF ma dwa powody do radości: kibice, którzy, choć dziś wieczorem fatalnie, desperacko pragną, by klub przetrwał i już wcześniej mocno się starali, oraz przejęcie Skyline. Jeśli uda się je odbudować, choć na znacznie niższych warunkach, adekwatnych do statusu Elche w drugiej lidze, klub może mieć szansę na walkę.

Sprzeciw wobec mrocznego widma Sepulcre'a i jego zastępcy Garcii narasta, ale para ta stanowi poważną przeszkodę. Sepulcre, którego niekompetencja finansowa była główną przyczyną wymuszonego odejścia klubu z La Liga, stara się teraz wykupić długi prominentnych wierzycieli, które klub zamierza przekształcić w kapitał własny. Oznacza to, co nieco zdumiewające, że uda mu się odzyskać kontrolę nad klubem. Poza boiskiem Elche CF ponownie rozpoczyna kolejne „makiaweliczne” lato, którego przebieg może zadecydować o istnieniu klubu.