Kilka tygodni temu napisałem artykuł o tym, jak niektóre firmy ubezpieczeniowe w Hiszpanii wywierają presję i stosują metody, które wielu uznałoby za nieuczciwe, aby zmusić obcokrajowców do odnowienia polis ubezpieczeniowych budynków, mimo że zostały już anulowane.
Byłem zaskoczony liczbą e-maili, które otrzymałem w tej sprawie. Znacznie większa grupa ekspatów czuła się zastraszona przez firmy ubezpieczeniowe, zarówno w Hiszpanii, jak i w innych krajach europejskich, niż początkowo przypuszczałem.
W niektórych przypadkach ubezpieczający nie rozumieli, zarówno ze względu na czynniki językowe, jak i kulturowe, że większość hiszpańskich towarzystw ubezpieczeniowych wymaga co najmniej miesięcznego okresu wypowiedzenia polisy. Mimo to, słyszałem od wielu ekspatów, którzy pisali, dzwonili, wysyłali e-maile i faksy z prośbą o wypowiedzenie polisy, a z ich konta bankowego pobierano składkę za odnowienie polisy, a ich instrukcje dotyczące wypowiedzenia polisy zostały zignorowane.
Peter z Costa Blanca napisał mi maila, w którym poinformował, że na miesiąc przed upływem terminu ważności polisy firma ubezpieczeniowa nie tylko wysłała pismo i faks, ale również pobrała pieniądze z jego konta bankowego.
Peter skontaktował się z bankiem i otrzymał zwrot pieniędzy, ale firma ubezpieczeniowa nadal domaga się od niego zwrotu składek za cały rok, których nadal odmawia. Peter komentuje: „Jestem pewien, że tylko obcokrajowcy padają ofiarą takich ataków. Z tego, co słyszę od hiszpańskich znajomych, po prostu by to zignorowali”.
Nie zawsze jest to jednak takie proste, jak zeznają Sarah i George z Teneryfy. To starsze małżeństwo od dwóch miesięcy zmaga się z niekończącymi się telefonami każdego ranka i większości wieczorów. Rozmowy prowadzone są w „hiszpańskim z karabinem maszynowym”, a parze trudno zrozumieć, co jest mówione, poza żądaniem zapłaty 420 euro za polisę, której już nie chcą. Para jest tak zaniepokojona telefonami, że zamierza zmienić numer telefonu.
Inna emigrantka, Crystal z Murcji, opowiedziała mi o swojej firmie ubezpieczeniowej, która zażądała jej danych bankowych, mimo że wolała płacić gotówką w lokalnym oddziale. Firma nie tylko pobrała później pieniądze z jej konta bankowego bez wcześniejszego powiadomienia, ale także odmówiła anulowania polisy, mimo że Crystal wykupiła nową polisę w innej firmie.
Firma odpowiedziała, że w przypadku roszczenia Crystal może wybrać firmę, od której chce złożyć wniosek! Crystal była jedyną osobą z zagranicy, o której słyszałem, która poświęciła czas i trud, aby skontaktować się z Rzecznikiem Praw Ubezpieczonych, który ma pomagać w rozstrzyganiu sporów między firmami ubezpieczeniowymi a klientami. Niestety, Rzecznik Praw Ubezpieczonych nie odpowiedział na skargę Crystal.
Jeszcze bardziej zaniepokoił mnie e-mail od Godfreya, innego czytelnika z Costa Blanca, który napisał mi, że tak bardzo bał się otrzymanych listów, że zapłacił firmie, mimo że polisa nie była mu potrzebna. „Zawsze starałem się postępować właściwie w Hiszpanii. Staram się przestrzegać prawa i dostosować do otoczenia. Obawiałem się, że mogą mnie pozwać do sądu i z powodu Brexitu stracę prawo do zamieszkania w Hiszpanii”.
W pierwotnym artykule planowałem zamieścić listę „świętych i grzeszników” na stronie internetowej „Expat Survival”, opartą na rekomendacjach i skargach ekspatów. Nie zdawałem sobie sprawy, że niektóre z firm, które moim zdaniem miały znaleźć się na liście „świętych”, w rzeczywistości traktowały ekspatów bardzo źle. W rzeczywistości wydaje się, że większość hiszpańskich firm ubezpieczeniowych postępuje niewłaściwie, a w takich okolicznościach bardzo trudno jest stworzyć listę „świętych” z jakąkolwiek pewnością.
Jak wyjaśniono w poprzednim artykule, sytuacje, w których firmy pobierają pieniądze z Twojego konta bankowego, są łatwe do naprawienia. Wystarczy udać się do banku i poprosić o anulowanie transakcji. Masz na to 45 dni i jest to prosta procedura. Sprawa komplikuje się, gdy firma ubezpieczeniowa twierdzi, że nie otrzymała instrukcji anulowania.
Choć to kwestia ich słowa przeciwko Twojemu, brak dowodu w postaci potwierdzenia odbioru z poczty, potwierdzenia faksu itp. sprawia, że jest wysoce prawdopodobne, że firma ubezpieczeniowa będzie nadal nękać klienta listami i telefonami, dopóki nieszczęsny ekspat nie zapłaci. Wielu ekspatów płaci po prostu ze strachu. W większości przypadków moją najlepszą radą jest ignorowanie telefonów i listów, a problem w końcu minie.
Jeżeli podobał Ci się ten artykuł, zajrzyj na strony internetowe Barrie: http://barriemahoney.com oraz http://thecanaryislander.com lub przeczytaj jego najnowszą książkę „Ślady na piasku” (ISBN: 9780995602717). Dostępne w miękkiej oprawie, a także w wersji Kindle.
© Barrie Mahoney













