Elche CF 2 – 2 Getafe CF …… Autor: Kevin Rendall

Dwa gole w ciągu dwóch minut uratowały dotychczas słabą grę Elche przeciwko przeciwnikom, którzy przez długi czas prezentowali się po prostu lepiej na całym boisku. Kilka niemal identycznych, komediowych momentów we własnym polu karnym dało Getafe w pełni zasłużone prowadzenie 2:0.

Prawie nic, co próbowało Elche, nie wychodziło z tego, co już znamy – niecelne podania, minimalna kreatywność i brak przewagi. Nigdy się nie dowiemy, co trener Alberto Toril powiedział swojej drużynie w zaciszu szatni w przerwie meczu, ale z pewnością przyniosło to pożądany efekt.

Getafe potrzebowało zaledwie pięciu minut, aby skorzystać z absurdalnej gry defensywy Elche, gdy Portillo z radością wykorzystał słabą grę bramkarza Juana Carlosa i wpakował piłkę do bramki z odległości mniejszej niż metr.

Sytuacja w polu karnym Elche nie miała się poprawić! Jakimś cudem jednak przetrwali prawie do przerwy, ale wtedy były napastnik Jorge Molina, który kiedyś był królem strzelców ligi w barwach Elche, był na miejscu i podwoił prowadzenie gości. Po raz kolejny bramkarz Juan Carlos nie będzie zadowolony z obejrzenia nagrania z meczu w poniedziałkowy poranek.

Stwierdzenie, że Elche grało lepiej po wznowieniu, byłoby lekkim niedopowiedzeniem, tak fatalnie, jak na pierwsze czterdzieści pięć minut, nawet niewielka poprawa byłaby natychmiast zauważalna. Zagrali z odnowionym poczuciem celu i zawsze czuło się, że ich wysiłki zostaną nagrodzone, na co zasługiwały, a tylko sprytne interwencje bramkarza Alberto Garcíi pozwoliły Getafe utrzymać prowadzenie.

Po dwudziestu minutach Guillermo – którego umiejętności, a raczej ich brak, zdają się polaryzować opinię publiczną na stadionie Martínez Valero – przełamał impas. Statyczna czwórka obrońców Getafe dała mu czas i przestrzeń, by nie popełnić błędu z bliskiej odległości. Rozpoczynamy mecz!

Guillermo nie ma szans na zdobycie bramki
Guillermo nie ma szans na zdobycie bramki

Dwie minuty później Elche prowadziło wyrównaną walkę i, biorąc pod uwagę bilans meczów, miało to sens. 36-letni Nino, który przybył latem ubiegłego roku jako wzmocnienie w transakcji, w ramach której Sergio León przeszedł do Osasuny, nie jest najwyższym środkowym napastnikiem w lidze, ale wyrósł na tyle, że głową skierował piłkę do prawego skrzydła po dośrodkowaniu Luisa Péreza, wyrównując wynik.

Z żelazną konsekwencją Elche rozpoczęło poszukiwania nieoczekiwanego zwycięzcy. Fabryczne ustawienia sędziów w hiszpańskiej drugiej lidze wydają się być „żałośnie nieodpowiednie”, a sędzia Victor Areces Franco z pewnością jest odpryskiem tego starego bloku. Nie dając Elche nic przez cały mecz, wskazał na jedenastkę po pozornie niegroźnym faulu na Guillermo. Kibice gospodarzy nie mogli uwierzyć w swoje szczęście.

Na boisko wkroczył niezłomny Edu Albacar, który zaledwie dwa tygodnie temu w meczu z Mallorcą spudłował pierwszy rzut karny w swojej karierze, po czym natychmiast powtórzył swój wyczyn. Jego rzut karny był naprawdę niecelny i piłka poszybowała wysoko i szeroko. Trzeci gol prawdopodobnie wyeliminowałby Getafe, ale tak się nie stało.

Zdążył tylko na moment, by strzał Alberta Dorki z dystansu, lecący z prędkością światła, odbił się od poprzeczki. Gdyby ten spektakularny strzał wszedł do bramki, boisko eksplodowałoby.

Ostatecznie wynik był wyrównany, a niecałe siedem tysięcy obecnych opuściło stadion po raz ostatni w tym roku w miarę zadowolonych. Jeśli Elche chce zwiększyć liczbę płacących kibiców, będzie musiało grać znacznie lepiej.