CD Torrevieja 0 CF Recambios Colon 0
Pomimo ogłoszenia na stronie internetowej klubu, że odwołanie do Sądu Administracyjnego ds. Sportu w sprawie odjęcia 3 punktów po zwycięstwie z Almoradí na początku roku zostało oddalone, federacja Walencji nie wspomniała o tym ani słowem. Punkty nie zostały również ponownie przyznane CD Torrevieja w tabeli ligowej, więc wciąż z zapartym tchem czekamy na oficjalny wynik.
W międzyczasie, pomimo ulewnych opadów deszczu, które w niedzielne popołudnie pokryły całe wybrzeże Costa Blanca, pod wodzą Pedreño w drugiej kadencji klub Torry kontynuował wysiłki, podnosząc się z końca tabeli i dążąc do odniesienia zaledwie drugiego zwycięstwa na własnym boisku w tym sezonie.
Jednym z ostatnich wzmocnień drużyny było pozyskanie byłego obrońcy Slovana Bratysława, Ivana Pechy, 30-letniego Słowaka z doświadczeniem w Lidze Mistrzów. Miano nadzieję, że jego wejście do niedzielnego składu podstawowego zapewni im dodatkową siłę w obronie, której, jako najbardziej nieszczelna defensywa Tercera Division, z pewnością będą potrzebować, aby awansować w tabeli ligowej.
Jego doświadczenie okazało się przydatne od samego początku, gdy goście, CF Recambios, praktycznie rozbili obóz na połowie Torry od pierwszego gwizdka. Gospodarze nie mieli żadnej odpowiedzi na bombardowanie ich bramki i gdyby nie seria świetnych obron Buby, w połączeniu z defensywą Vicente, Luisa Carlosa i Pechy, gospodarze mogliby stracić kilka bramek, podczas gdy kibice wciąż zajmowaliby swoje miejsca.
Po pięciu rzutach rożnych Recambios w pierwszych dziesięciu minutach meczu Buba musiał pokazać się z dobrej strony i dopiero w połowie pierwszej połowy Torry udało się wyjść z własnej połowy.
Gdy Pedreño odbywał ostatni z czterech meczów zawieszenia za grę na linii bocznej, z ławki rezerwowych nie można było się niczego dowiedzieć, choć z połowy głównej trybuny słychać było byłego menedżera Horadady krzyczącego swoje polecenia, ale bez większego skutku.
Torry w końcu zdołało strzelić bramkę gości w 24. minucie, kiedy strzał Matheusa przeleciał obok słupka. Jednak nie mając nic więcej do zaoferowania w tej połowie, poza żółtymi kartkami dla Lewisa, Martina i Pechy w jego debiucie, Torry potrzebowało motywującej przemowy menedżera w przerwie, jeśli chciał wyciągnąć cokolwiek z tego meczu.
Chociaż początek drugiej połowy przyniósł pewną poprawę gry gospodarzy, to nadal nie było powodów do radości dla kibiców Torry i dopiero w ostatniej kwarcie zobaczyliśmy prawdziwe nadzieje, a stało się tak za sprawą wejścia Roblesa z ławki rezerwowych.
Prośby Lewisa zostały odrzucone po tym, jak został brutalnie sfaulowany przez Gomisa w polu karnym, po czym po dośrodkowaniu w pole karne Matheusa, Torry potrzebował tylko palca u nogi, by zdobyć mało prawdopodobną bramkę.
Tymczasem goście stwarzali sobie okazje za sprawą Fran i Manu, ale Buba znów był w stanie sprostać ich oczekiwaniom, więc wynik 0-0 był chyba słuszny.
W nadchodzącym tygodniu Torry zagra dwa mecze. W czwartek, w długi weekend, pokonają Crevillente i powalczą o awans, a w przyszłą niedzielę drużyna wróci na Vicente Garcia, gdzie zmierzy się z Paterną CF.
Przez Steve Hibberd













