
W te ponure, zimne, zimowe dni referendum po Brexicie, kiedy namaszczenie Donalda Trumpa na nowego przywódcę zachodniej demokracji potwierdza dla wielu, że świat po cichu popada w szaleństwo, jest jedna rzecz, która z pewnością nas rozweseli – „filiżanka dobrej herbaty”.
Ci w pewnym wieku wiedzą, jak ważna jest herbata dla psychiki i ogólnego samopoczucia większości Brytyjczyków. Większość z nas została od niej odzwyczajona i płynie ona w naszych żyłach w ogromnych ilościach. To ona sprawia, że Brytania jest wielka; to ona jest treścią Imperium, Winstona Churchilla, Szekspira, Harry'ego Pottera, Hugh Granta i herbatek z mlekiem. W istocie, jest powszechnie znanym truizmem, że nie jesteś prawdziwym Brytyjczykiem, jeśli nie wypijasz co najmniej dziesięciu filiżanek tego napoju każdego dnia. Jeśli wypijesz mniej, zostaniesz uznany za oszusta i oszusta, a może nawet Europejczyka, bez dyskusji.
W te wilgotne, zimne dni w Wielkiej Brytanii wielu z nas poczułoby się rozgrzanych i pocieszonych „miłą filiżanką herbaty”. W czasie kryzysu lub w chwilach, gdy trudno jest wiedzieć, co powiedzieć komuś choremu lub w rozpaczy, typową brytyjską reakcją jest „nastawienie czajnika”. Podejrzewam, że jest to jedna z niewielu rzeczy, które jednoczą ludzi w Wielkiej Brytanii; zapomnij o fladze Unii, po prostu wyciągnij Tetleyów!
Oczywiście, istnieje dodatkowa zaleta, że gdy temperatura spada, możesz sięgnąć po „miłą filiżankę herbaty”, ze względu na oczywiste korzyści z ogrzania rąk wokół filiżanki i tymczasowego pozbycia się zimna. Ostatnie badania ujawniają, że istnieje podstawowy czynnik psychologiczny podczas picia „miłej filiżanki herbaty”. Sprawia, że czujemy się ciepło i przyjaźnie nastawieni do innych.
W jednym eksperymencie poproszono ludzi o ocenę nieznajomych pod względem tego, jak bardzo ich zdaniem byli gościnni i godni zaufania. Trzymanie „dobrej filiżanki herbaty” sprawiło, że ocenili nieznajomych wyżej pod względem tych cech, podczas gdy trzymanie zimnego napoju miało odwrotny efekt. Ekspaci powinni zauważyć na podstawie tego eksperymentu, że trzymanie schłodzonej szklanki sangrii podczas spotkania z nieznajomymi nie zawsze jest dobrym pomysłem, chyba że dokładnie przemyślą możliwe, tragiczne konsekwencje, które mogą nastąpić po takim spotkaniu.
W badaniu stwierdzono, że osoby trzymające gorące napoje, takie jak „miła filiżanka herbaty”, były bardziej skłonne do hojności i mniej skłonne do wykazywania zachowań uważanych za egoistyczne. Najwyraźniej wynika to z silnych powiązań językowych i metaforycznych utworzonych w mózgu poprzez wielokrotne używanie słów „ciepły” lub „zimny” do opisywania osobowości.
Kilka lat temu brałem udział w badaniu dla gazety dla ekspatriantów, które koncentrowało się na tym, czego Brytyjczycy najbardziej brakuje, mieszkając w innym kraju. Na szczycie listy znalazła się „miła filiżanka herbaty”, a zaraz za nią szereg innych pozycji, takich jak paszteciki wieprzowe i fasolka w sosie pomidorowym. Chociaż początkowo byłem zaskoczony gwałtownością, z jaką krytykowano „zagraniczną herbatę”, nie byłem zaskoczony, ponieważ podzielałem ogólną opinię.
Ogólny konsensus wydaje się być taki, że w kontynentalnej Europie niemal niemożliwe jest zdobycie przyzwoitej filiżanki herbaty. Znam wielu ekspatów, którzy zawsze przywożą torebki herbaty z Wielkiej Brytanii, kiedy tam jadą, lub proszą przyjaciół i krewnych, aby im przywieźli. Fakt, że większość popularnych marek herbaty jest łatwo dostępna w supermarketach w Europie, pozostaje niezauważony, z fanatycznymi twierdzeniami, że „Yorkshire Tea jest najlepsza na świecie”, podczas gdy dla innych smakuje dokładnie tak samo jak wszystkie inne marki dostępne w kontynentalnej Europie, co, przykro mi to powiedzieć, jest dla mnie bardzo podobne do letniej wody do mycia naczyń.
Oczywiście, prawdziwi miłośnicy herbaty narzekają na jakość wody w Europie; będą nalegać na używanie wyłącznie wody butelkowanej i z pewnością nigdy wody z kranu. Inni narzekają na temperaturę, do której podgrzewana jest woda, zapominając, że czajnik to czajnik, niezależnie od tego, czy kupiono go w Blackpool czy Benidorm. Miłośnicy herbaty będą narzekać na „dobrą filiżankę herbaty” podaną w szklanej filiżance, a nie w jednej z odmian porcelany kostnej, co jest niewybaczalnym błędem w Europie, ale zapominając o wątpliwej jakości obtłuczonych kubków, które są powszechnie używane w kawiarniach w całej Wielkiej Brytanii. Inni będą narzekać na smak mleka (jeśli dodano), jakość cukru (jeśli użyto) i czy wyższe temperatury zniszczyły smak herbaty w opakowaniu, zanim jeszcze została zakupiona.
Osobiście doszedłem do wniosku, że nie ma to nic wspólnego z jakością herbaty, wody, filiżanek ani temperaturą wody, ale po prostu dlatego, że jest to europejskie, a to jest prawdziwy powód referendum w sprawie Brexitu. Gdyby rząd Wielkiej Brytanii mianował ministra ds. picia herbaty dawno temu, można by było uniknąć większości dyskusji na temat Brexitu. W każdym razie dostępność i jakość „dobrej filiżanki herbaty” w Europie będą nadal rozważane i omawiane długo po zakończeniu negocjacji w sprawie Brexitu; w końcu jest to po prostu kwestia priorytetów w życiu.
Jeśli chodzi o mnie, przestałem pić herbatę niemal natychmiast po przyjeździe do Hiszpanii, ponieważ nie mogłem znieść zrujnowania mojego podniebienia do picia herbaty, które teraz rezerwuję na specjalne i rzadkie okazje, takie jak herbata z kremem National Trust podczas okazjonalnych wizyt w Wielkiej Brytanii. W czasach kryzysu sięgam po filiżankę dobrej zielonej herbaty, ale obecnie jestem zatwardziałym kawoszem. Może formalnie przestałem być Brytyjczykiem.
Jeżeli podobał Ci się ten artykuł, zajrzyj na strony internetowe Barrie: http://barriemahoney.com oraz http://thecanaryislander.com lub przeczytaj jego najnowszą książkę „Ślady na piasku” (ISBN: 9780995602717). Dostępne w miękkiej oprawie, a także w wersji Kindle.
© Barrie Mahoney












