CF TORRE LEVANTE – 3 CD TORREVIEJA – 0
Chcesz usłyszeć dobre czy złe wieści? Dobra wiadomość jest taka, że Pedreno w końcu oficjalnie po raz drugi zawitał do CD Torrevieja (choć nieoficjalnie pracuje za kulisami już od kilku tygodni) jako menedżer. Zła wiadomość jest taka, że ponieważ został zdjęty z ławki rezerwowych w ostatnim meczu ubiegłego sezonu, musi odbyć karę zawieszenia na trzy mecze, z których pierwszym była porażka w zeszłą sobotę z Torre Levante.
Ich Campo Municipal De Orriols znajduje się w sercu Walencji, która niestety nigdy nie była dla Torry szczęśliwym miejscem do łowów, a teraz czekanie na punkt trwa. Szczerze mówiąc, nigdy nie wyglądało to inaczej, ponieważ gospodarze byli silniejsi i bardziej agresywni. Jednak uczciwie mówiąc, Torry musiało przetrwać koszmarny okres kontuzji, który w połączeniu z odejściami zawodników i komplikacjami związanymi z wprowadzeniem świeżej krwi, utrudnił sytuację młodym chłopakom.
Dają z siebie wszystko tydzień po tygodniu, zasługując na najwyższe pochwały za to, jak grali pomimo przeciwności losu. Niektórzy znosili kontuzje, ale nie chcieli się poddać, podczas gdy słabsi zawodnicy załamaliby się pod presją, udowadniając, jak wspaniałym zespołem dysponuje Pedreno.

W porównaniu z poprzednim meczem zaszło kilka zmian. Nowy nabytek Adrian zadebiutował jako obrońca w miejsce Luisa Carlosa, Eugenio przesunął się na środek obrony, zastępując Juanmiego, który awansował do drużyny z dywizji 2b, a Pastor wrócił do zdrowia, zastępując kontuzjowanego napastnika Hugo. Na ławce rezerwowych zasiadł nowy nabytek Soto, obok bramkarza Alexa zamiast Eneko. Wspaniale mieć tych trzech nowych zawodników na pokładzie, a 3 lub 2 kolejnych dołączą w najbliższej przyszłości. Środkowe Levante, pozbawione byłego faworyta Torry, Rubena Suareza z powodu zawieszenia, liczyło na kontynuację dobrej formy u siebie.
W pierwszej minucie Lewis oddał mocny strzał, który został dobrze obroniony, ale zaraz potem doszło do tragedii na drugim końcu boiska! Długie podanie na prawe skrzydło dotarło do Victora, którego perfekcyjne dośrodkowanie z bliskiej odległości dotarło do niepilnowanej Olciny. W 1. minucie błąd w obronie Torry pozwolił Reyesowi na wykonanie efektownego strzału przewrotką, który trafił w poprzeczkę. Trzy minuty później ten sam zawodnik zmusił Bubę do doskonałej podwójnej obrony, gdy gospodarze grozili, że rozpętają chaos. Pod koniec pierwszej połowy Gilabert strzelił prostopadle do bramki Torry, potrzebując zaledwie jednego dotknięcia, by podwoić prowadzenie swojej drużyny.
Buba musiał po raz kolejny dokonać ważnej interwencji na początku drugiej połowy, gdy Levante kontynuowało grę od początku. Reyes powinien był strzelić gola w 2. minucie, ale w sytuacji sam na sam, jego celny strzał przyniósł Bubie równie znakomitą interwencję tuż pod słupkiem, a 70 minut później, gdy bramkarze Torry ponownie go powstrzymali, ponownie go powstrzymali. Kiedy Torre Levante w końcu zdobyło swoją drugą bramkę, nie obyło się bez kontrowersji. Dwóch zawodników było ewidentnie na spalonym, a jednym z nich był Gilabert, który miał proste zadanie strzelenia obok Buby. To było bardzo brutalne, ale Torry skutecznie się broniło.
Sub Soto dwukrotnie widział, jak jego strzał z kąta minął dalszy słupek, ale przez 2 minut na boisku pokazał się z dobrej strony. Czerwona kartka za wpadnięcie Yago na Daniego w doliczonym czasie gry zredukowała gospodarzy do dziesięciu, ale i tak udało im się zdobyć trzecią bramkę, gdy Reyes ukarał komiczny błąd w obronie, trafiając do pustej bramki, wyprzedzając Bubę w połowie meczu! Żółte kartki dla Buby i Daniego, a także kilka kolejnych kontuzji, pogłębiły problemy Torry'ego w tym dniu, o którym warto zapomnieć.
W przyszłym tygodniu Torry zmierzy się z lokalnym derbem przeciwko Elche Ilicitano. Zanotujcie sobie niedzielę 20 listopada, godz. 5:3, na stadionie Nelsona Mandeli, gdzie zapowiada się emocjonujący mecz trzeciej ligi.













