CD SEGORBE – 0 CD TORREVIEJA – 3 ……… by STEVE HIBBERD
Wiele napisano o rychłym upadku CD Torrevieja, ale na podstawie dowodów z ich dwóch ostatnich oszałamiających występów nikt nie
powiedział zawodnikom. Na imponującym stadionie El Sisterre, głęboko w górzystym regionie Castellon, młodzi zawodnicy Torry'ego po raz kolejny pokazali, jak wiele znaczy dla nich gra dla klubu i dla przyszłego menedżera Pedreno. Ich nieograniczona energia napędzała ich do nieustannego biegu, mimo że niektórzy z nich mieli lekkie urazy, co w końcu zostało nagrodzone precyzyjnym wykończeniem akcji na najwyższym poziomie.
Dodaj do tego pierwszy czysty mecz w tym sezonie, a otrzymasz przepis na sukces, którego do tej pory w dużej mierze brakowało w tym sezonie. Powrót Vicentego po zawieszeniu był kluczowy dla zwycięstwa, ponieważ jego głód sukcesu jest zaraźliwy. Miejmy nadzieję, że to dopiero początek długiej drogi do przetrwania, bo nowi zawodnicy pojawią się na boisku, gdy tylko otrzymamy zgodę na grę w reprezentacji, być może w sam raz na kolejny mecz?
Mimo wszystko mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby gospodarze wykorzystali rzut karny w 3. minucie, siódmy gol stracony przez Torry w tym sezonie! Juanmi ewidentnie podciął swojego zawodnika w polu karnym, ale na szczęście rzut karny posłał wysoko w czyste, jasne niebo Valencii. W 7. minucie Juanmi omal nie stracił piłki, stracił ją i tylko znakomity blok Carrasco zapobiegł pewnej bramce.
Nieustająca presja Segorbe'a została w końcu przełamana, gdy Luis Carlos dośrodkował do Lewisa, który się wahał, ale mocne podanie obrońców wymagało znakomitej interwencji, by zapobiec samobójczej bramce. Torry objęło teraz przewagę, zdobywając cztery rzuty rożne z rzędu, zanim ostatecznie wyszło na prowadzenie. Luis Carlos zaliczył efektowną asystę w 4. minucie, gdy Pastor z odległości 42 metrów posłał efektowny strzał obok wyciągniętych palców bramkarza, tuż przy słupku i poprzeczce. Cóż za gol, którym można się delektować w przerwie meczu.
Dopiero po godzinie gry druga połowa nabrała tempa. Dośrodkowanie z prawej strony minęło bramkarza Bubę, ale na szczęście żaden z napastników gospodarzy nie zdołał wpakować piłki do siatki. Buba ponownie przyszedł z pomocą swojej drużynie w 2. minucie, tym razem akrobatycznie przebił piłkę nad poprzeczkę, a następnie po kolejnym ataku dobrze opadł i wybił piłkę nisko.
Torry wrócił, Hugo mógł tylko patrzeć, jak jego główka zostaje wybita z linii bramkowej, a następnie w 71. minucie podwoili przewagę. Rezerwowy Damian podał do Pastora, który nonszalancko ograł obrońcę, po czym wpakował piłkę półwolejem, dając mu w pełni zasłużone dwa gole. Teraz Torry był w pełni w dyspozycji, ponieważ w 75. minucie 20-metrowy rzut wolny Lewisa zatrzęsł słupkiem, ale piłka odbiła się od niego i wpadła w bezpieczne miejsce. Chwilę później minimalnie minął bramkę z podobnej odległości, zanim Matheus przechwycił podanie i przerzucił piłkę obok bramkarza Segorbe'a. Należy pochwalić sędziego Lopeza Merino, który chociaż jego liniowy zasygnalizował spalonego, prawidłowo zignorował protesty i uznał gola.
W niedzielę 6 listopada o godz. 5:XNUMX Torry zmierzą się z nowymi kolegami, drużyną Sillą, na stadionie Nelsona Mandeli.













