CD TORREVIEJA 3 CD ALMORADI 2
Minęły ponad 3 miesiące, odkąd CD Torrevieja rozegrał ostatni mecz ligowy w grupie 3 ligi 6, i nie mogli sobie wymarzyć bardziej atrakcyjnego meczu otwarcia.
Nowy menedżer Torry, Gabi Correa, poprowadził swoich podopiecznych na walkę z lokalnym rywalem, drużyną Almoradi, która powraca po 19 latach nieobecności na tym szczeblu rozgrywek.
Mając za sobą drobne mecze towarzyskie przed sezonem (wygrane 2, przegrane 3), senor Correa skompletował całkiem nieźle wyglądający skład, powiększony o pozyskanych w środku tygodnia Costę i Matheusa, co zwiększyło liczbę zawodników do 16.
Tymczasem Almoradi pozostał niepokonany w przedsezonowych meczach. Z Franem Rodriguezem na czele, mogą pochwalić się aż pięcioma byłymi zawodnikami Torry w swoich szeregach. Obele, Cristian Sanchez, Manu i Sergi nosili uwielbiane przez wielu niebiesko-białe stroje, ale to zeszłoroczny kapitan Burguillos wzbudził pewne kontrowersje, ponieważ podobno chciał grać w niższych ligach, ponieważ harmonogram treningów utrudniał mu naukę – być może więcej pieniędzy zmieniło jego zdanie?
Jednak teraz, gdy oba kluby są w centrum wydarzeń, jedynym pytaniem, jakie zadawało sobie większość kibiców było: „Który z tych dwóch klubów rozpocznie sezon od zwycięstwa”?
Wszystkie wczesne sygnały wskazywały na to, że Torrevejense byli znacznie szybsi od Almoradiego. Z pewnością grali w niezłą piłkę, ale większość akcji, niestety, rozgrywała się w środku pola, gdzie nie stanowili większego zagrożenia dla Josete w bramce gości.
Jednak w 10. minucie Torry był bliski zdobycia gola, gdy rzut wolny Zapaty trafił w górną część słupka.
W pół godziny gry gospodarze stworzyli kolejną ważną okazję. Dośrodkowanie Lewisa trafiło głową w piłkę Matheusa, która – jak wszyscy myśleliśmy – wpadła do bramki, ale po fatalnym odbiciu piłka została skierowana na rzut rożny dla Torry. Kilka minut później pojawiła się okazja w przerwie, gdy kapitan Torry, Zapata, mając przed sobą tylko Josete, uderzył prosto w ramiona bramkarza, gdy stopa z każdej ze stron mogłaby dać gospodarzom prowadzenie.
Mimo to, biorąc pod uwagę posiadanie piłki, gdy obie drużyny schodziły na przerwę, Torry prowadziło punktami, co miało nadzieję wykorzystać w drugiej połowie.
W zeszłym sezonie gospodarze zdobywali średnio nieco ponad jedną bramkę na mecz, a im dalej w głąb pierwszej kolejki ligowej, tym bardziej wydawało się, że nawet ta statystyka nie zostanie osiągnięta.
Torry nadal wywierał presję, ale niepokojący brak siły ognia sprawiał, że Joeste miał stosunkowo łatwe popołudnie, aż do ostatniej kwarty, kiedy bramkarz Almoradi wykonał doskonałą interwencję po strzale Matheusa w 72. minucie.
Ale głowy podniosły się, a gdy presja Torry wzrosła, obrona Almoradiego w końcu się ugięła.
Dwie minuty później Matheus oddał kolejny niski strzał, a następnie, gdy wciąż dochodziliśmy do siebie po pięknym uderzeniu skrzydłowego, Lewis wykorzystał okazję i dał gospodarzom dwubramkowe prowadzenie.
Jednak podczas gdy gospodarze wciąż cieszyli się z wygranej, były napastnik Torry, Obele, przypomniał im, że do rozegrania jest jeszcze jeden mecz, strzelając piękną bramkę głową na 6 minut przed końcem spotkania.
Ale po raz kolejny presja się odwróciła, gdy kapitan Zapata popisał się efektownym strzałem, zapewniając kibicom gospodarzy pewne zwycięstwo, a potem, kto by pomyślał, kolejny gol głową dla gości, strzelony przez Povedę w końcówce. Gospodarze prowadzili już 3:2 i mieli kilka sekund trzymających w napięciu, ale udało im się utrzymać wynik i zapewnić sobie zasłużone zwycięstwo.
W przyszłą niedzielę czeka ich długa podróż do Villarreal, gdzie zmierzą się z jedną z najrówniej grających drużyn w lidze. Mecz rozpoczyna się o 12:XNUMX.
Przez Steve Hibberd













